19 lutego 2018

[173] Moment zmian – „Malinowa Trufla”


Rzadko sięgam po polskie powieści obyczajowe, a już tym rzadziej po takie, które opowiadają o kobietach w średnim wieku. Jeszcze mi do niego daleko, nie za bardzo więc mogę utożsamiać się z takimi bohaterkami i wczuwać w ich problemy – to dla mnie coś zupełnie obcego. A jednak „Malinowa Trufla” pozytywnie mnie zaskoczyła. Okazała się ciekawą, zgrabnie napisaną książką poruszającą ważny temat. W końcu w życiu każdego człowieka, niezależnie od wieku, czasem przychodzi moment poważnych zmian.
 

16 lutego 2018

#121 Recenzje i recenzenci, a może opinie i... opiniodawcy? || Kim jesteśmy jako blogerzy książkowi?


Co jakiś czas w blogowej części Internetu powraca temat, czy blogerów książkowych można nazwać recenzentami oraz czy teksty, które tworzą, są recenzjami. Głównym argumentem osób negujących zasadność nazywania nas recenzentami jest to, że w znacznej większości nie jesteśmy wykształconymi krytykami. To, co my piszemy, nazywają opiniami, a nie recenzjami.
Jak dla mnie argument ten jest bzdurny i brzmi dosyć głupio, zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy Internet oferuje nam szerokie możliwości rozwoju. W dzisiejszym poście spróbuję Was przekonać do tego, że nie ma niczego w złego w nazywaniu nas recenzentami, a tego, co piszemy – recenzjami. 

14 lutego 2018

[172] Nie możesz mnie nie kochać – „Czarna”


Seria Na F/Aktach wydawnictwa Od deski do deski jest moim zeszłorocznym objawieniem. Okazuje się, że fabularyzowany reportaż to dla mnie strzał w dziesiątkę. Z jednej strony książki z tej serii czyta się jak niezłe thrillery, z drugiej jednak cały czas z tyłu głowy pozostaje myśl, że to wszystko wydarzyło się naprawdę. Miałam już okazję poznać sprawy Wampira z Bytowa w fenomenalnej „Bestii. Studium zła” (recenzja) oraz Jacka Balickiego, młodocianego mordercy z Bydgoszczy, w równie porywającej „Innej duszy” (recenzja). Tym razem autor, Wojciech Kuczok (z którym do czynienia miałam po raz pierwszy, ale, mam nadzieję, nie ostatni), opowiada o sprawie, jaka miała miejsce w miejscowości Czarna Białostocka. Sama o niej nie słyszałam – rzecz rozgrywała się na początku XXI wieku, byłam więc stanowczo za mała, żeby o tym słuchać. Finał tej historii był mi więc nieznany, tak że na koniec książki byłam mocno zaskoczona. I myślę, że nie będę Wam go zdradzać, bo ci, którzy nie słyszeli tak jak ja o tej sprawie, zbyt wiele by stracili.

9 lutego 2018

#120 Czytało się (3): Luty, cz. 1 || Lodziarz, mój Toruń, pytanie do taty i podróż po połowie globu


Przyszła pora na kolejny post z cyklu Czytało się, w którym przypominam książki czytane i recenzowane przeze mnie w ciągu ostatnich trzech lat. Dzisiaj pierwsza część książek ze wszystkich lutych od początku istnienia bloga. A będzie o pewnym lodziarzu, moim rodzinnym Toruniu, zadamy też jedyne słuszne pytanie kierowane do taty oraz wyruszymy w podróż po połowie globu. Zapraszam!

7 lutego 2018

[171] Trochę tak, a trochę nie – „Hańba”


Po „Hańbę” nie sięgnęłabym, gdyby nie studia. O tej książce nie słyszałam niczego, a nazwisko autora jedynie obiło mi się o uszy (albo raczej… o wzrok?, zawsze zastanawiałam się, jak czyta się to nazwisko). Czytałam ją na zajęcia w kontekście postkolonializmu, ale gdyby nie to, że wiedziałam, na co zwracać uwagę, raczej nie doszukałabym się tutaj takiego drugiego dna. A mimo wszystko „Hańba” nadal pozostałaby dla mnie lekturą dobrą, ciekawą, choć niepozbawioną wad.